sobota, 21 lutego 2015

To co denerwuje w opakowaniach kosmetycznych

Dziś post troszkę z przymrożeniem oka a trochę z postulatem do producentów. Są elementy opakowań kosmetycznych, które strasznie mnie denerwują i o dziwo w kosmetykach, które lubię. Może jakość kosmetyku powoduje to, że producenci nie odczuwając spadku sprzedaży nie zmieniają w tych tematach nic. Ale wysoka jakość powinna dotyczyć również opakowań, w końcu kto nie lubi mieć czegoś ładnego, praktycznego i dobrego w działaniu.

Rozmiar dozownika

Ehh jak to denerwuje, gdy zamiast odrobiny wylewa nam się pół opakowania nawet przy uważnym i delikatnym dozowaniu. Może również to działać w druga stronę otwór zbyt mały i meczymy się półgodzinnym dozowaniem. Pewnie myślicie, że ciężko mi dogodzić. Ale szczerze znam całe mnóstwo kosmetyków z idealna "dziurką"..



Pompka

Znacie to uczucie, gdy naciskając pompkę macie wrażenie, że strzela do was? Taki kosmetyczny kałasznikow.. Aż strach sięgnąć po kolejną porcję. Albo "utrata poczucia czasu", gdy za dziesiątym naciśnięciem wreszcie coś wyleciało.



A teraz brak pompki

Czy tu jest potrzebny komentarz? Fajnie jakby była .



Trwałość

Pęknę tu, pęknę tam a co mi tam.. Niektóre opakowania traktowane nawet po królewsku zawsze się popsują i wtedy jak ja mam ten kosmetyk gdzieś zabrać, no jak?



A gdzie napisy?

Denerwuje was to, że po jakimś czasie nie macie pojęcia gdzie podziały się wszystkie napisy?
Blogerki mają dobrze, bo wcześniej sobie taki np. korektor sfotografują, chyba że planowały sesję "produktu" po dłuższym używaniu..



Zatrzaski

Pęknięty paznokieć, zdarta skóra tyle kosztuje otworzenie niektórych kosmetyków. I już sama nie wiem co gorsze kosmetyk rozlany w torebce czy poranione palce..Hmm a wy jak sądzicie?


A wy jakie macie odczucia do "super praktycznych" opakowań? :D

Majowa